poniedziałek, 25 maja 2009

o tym, że nagle jestem strasznie zabiegana...

Zarzucono mi dziś, że nie znalazłam sobie jeszcze następnych studiów. A ja nawet nie mam czasu, żeby sobie spokojnie usiąść przed kompem i notkę napisać, a co dopiero szukać uczelni... Prawda?
No nie wiem, nie mówię, że to jest złe, bo przecież nareszcie mam jakieś życie. Tylko trochę jestem zmęczona. Właściwie to się cieszę. Nie siedzę już tyle w pracy, wychodzę wciąż, nie dosypiam. Standard. Dobrze.
Już niedługo koncert. A wcześniej też kroją się jakieś większe wyjścia i spotkania. Naprawdę się cieszę. Czekam też na urlop. Taki, żeby nie biegać, tylko sobie odpocząć - mieć przez chwilę spokój i nigdzie nie pędzić. Ale to jeszcze przyjdzie na to czas. Urlop dopiero w sierpniu. Pomyślcie ile jeszcze się może do tego czasu wydarzyć.

Jabkby się cieszymy!

Pozdrawiam.
M.

poniedziałek, 18 maja 2009

O tym, że kolejne etapy pokonuję w mojej drodze w przyszłość i dorosłość...

I zgubiłam wątek. Tak to jest, jak człowiek próbuje pisać rzeczy, jak jest w pracy i ma inne rzeczy do roboty. Tytuł wydawał mi się wielce sensowny w tamtym momencie. A teraz już nie wiem. Nie ważne może?

Generalnie - jak to jest być magistrem? Tak samo jak nie być... Nic ciekawego. A poza tym? Te etapy są prawdą. Obroniłam się, byłam na juwenaliach, a teraz nawet pojechałam na Kubryk. I było fajnie.

Zostało mi jeszcze Flogging Molly. To miłe. Bo już niedługo. A potem się zobaczy.

Dokonałam kolejnych odkryć dotyczących mojej osobowości i samoświadomości. I tego, czego pragnę, a czego nie pragnę, a wręcz przeciwnie... I co w związku z tym, że wiem? No nic. Może się trochę lepiej czuję? A może po prostu jestem głodna?
Jestem dużo pewniejsza siebie, ale jestem też mało asertywna. Chyba nawet za mało... I jeszcze... Nie wiem, co jeszcze.

Jestem zmęczona. I to fizycznie, bo specjalnie sobie nie pospałam w ten weekend. Ale to wszystko nie szkodzi... Bo po raz kolejny odkrywam siebie i rozwijam się. Czuję, że dokądś zmierzam. To dobrze.

Mam tylko nadzieję, że nie będę musiała za pół roku kłamać, że jestem w związku z kimś, w związku z tym wszystkim, co miało miejsce... Skomplikowane? Nie ważne. Zobaczymy... Czasami lepiej jest poczekać.

Pozdrawiam.

czwartek, 7 maja 2009