piątek, 26 września 2008

O tym, że jeszcze tylko jeden...

Dostałam kolejne zaliczenie. Zdałam i to na cztery i pół! Zostało mi jeszcze Opodatkowanie CzegośTam Jakiegoś. Nie mam pojęcia. Póki co jestem z siebie bardzo dumna, bo przeżyłam ten dzień, choć wciąż napierdziela mnie z bliżej nieokreślonych przyczyn głowa. Od samego rana. A przecież nawet wczoraj nie piłam...

Z ciekawostek - nie udało mi się dostać do dziekanatu - jest nieczynny w piątki. Dlaczego?, pytam, dlaczego? Żeby utrudnić studentom życie? I tak nie jest nam łatwo...

W każdym razie: zaliczenie, plus podanie o przedłużenie wszystkiego (proszę się nie śmiać...), potem praca i koniec. Jesteśmy na dobrej drodze.

A tymczasem jutro parapetówka. Do zobaczenia!!

Pozdrawiam.

5 komentarzy:

  1. I na dobrej drodze nowy powrót:)

    Dobrej zabawy ja idę się leczyć grzańcem:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Eeech studenci... Zaliczyć przedmiot i pięć minut później nie pamiętać nawet z czego. Magistrzy wypuszczani z polskiego systemu szkolnictwa wamać...

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój drogi Mavericku, pamiętam, co zaliczyłam, nie pamiętam, co jeszcze muszę zaliczyć, to różnica.
    To było po pierwsze, a po drugie - nie każdy może być magistrem, nawet w polskim systemie edukacji... Przemyśl to. Jeśli Ci się nie podoba, jakich nas wypuszczają, spróbuj być lepszy od nas... Nie? No widzisz.

    Pozdrawiam,
    teneniel

    OdpowiedzUsuń
  4. Spróbuj być lepszy od nas? Hmm... Teneniel - ja ani sobie, ani nikomu innemu nie muszę tego udowadniać. Parę przykładów potwierdzających to, że od niejednego magistra po prostu lepszy jestem już w życiu miałem.

    OdpowiedzUsuń